Dwunasty z rzędu wygrany mecz na Stamford Bridge (nowy rekord Klubu), jubileusz Johna Terry'ego, pierwszy gol Joe Cole'a od 13 miesięcy oraz debiuty Gaela Kakuty i Nemanji Matica - tak można podsumować dzisiejsze spotkanie. Bramki dla The Blues strzelali Florent Malouda, Michael Essien (dwie) oraz wspomniany Joey.
Carlo Ancelotti wystawił dziś do boju rzadko widywaną w takim zestawieniu linię pomocy - kolejne pozycje w diamencie zajęli John Obi Mikel, dla którego był to pierwszy mecz w naszych barwach od dwóch miesięcy, Florent Malouda, Michael Essien oraz Joe Cole. Jak się jednak miało okazać wspomniana czwórka spisała się na medal. W ataku, w miejsce kontuzjowanego Didiera Drogby, desygnowano Salomona Kalou.
Już w 3. minucie spotkania groźną sytuację stworzyli sobie goście. Jarvis pomknął prawą flanką, po czym wystawił piłkę Edwardsowi. Ten, przechytrzony przez mokrą nawierzchnię, nie zdołał jednak dosięgnąć futbolówki.
W myśl starego, piłkarskiego porzekadła mówiącego, że niewykorzystane okazje lubią się mścić, chwilę później na prowadzenie wyszli gospodarze. Na nieudanej interwencji Craddocka skorzystał Malouda, który po krótkim prowadzeniu piłki huknął jak z armaty z około 20 metrów. Piłka zatrzymała się dopiero w okienku bramki Wolves.
Kilka kolejnych minut nie przyniosło ciekawych akcji, aż do 11. minuty. Golkiper Wilków, Hennessey zdołał wybić futbolówkę na rzut rożny po płaskim strzale Kalou. Do piłki ustawionej w prawym kornerze podszedł Malouda, po czym idealnie dośrodkował ją na głowę nadbiegającego w polu karnym Essiena.
Oglądanie bramek musiało być na początku meczu nudne dla zgromadzonych na Stamford Bridge fanów jako, iż dziesięć minut później mieliśmy już 3:0. Po ładnej, kombinacyjnej akcji piłkę wystawił Kalou, a Essien, po uprzednim przygotowaniu jej sobie, posłał strzał w środek bramki. Mokra futbolówka wykonała przed bramkarzem przyjezdnych kozioł, co pozwoliło reprezentantowi Ghany cieszyć się z drugiego trafienia w tym meczu.
Na siedem minut przed końcem pierwszej połowy cudowną interwencją popisał się Petr Cech. Reprezentant naszych sąsiadów wykazał się niesamowitym refleksem broniąc uderzenie
Ebanks-Blake'a z zaledwie pięciu metrów.
Po zmianie stron przed pierwszą dość dobrą okazją na podwyższenie wyniku stanął Malouda. Francuz odebrał doskonałe podanie od Nicolasa Anelki, po czym pomknął w stronę bramki gości. W newralgicznym punkcie akcji potknął się jednak, co pozwoliło Edwardsowi na zablokowanie jego uderzenia.
Minutę później, po słabym woleju Alex'a, piłka padła łupem Hennessey'a. Następnym wydarzeniem była pierwsza tego popołudnia zmiana. W szeregach Wolves Kightly zastąpił Castillo.
55. minuta przyniosła czwartą, ostatnią dziś bramkę. Kolejna świetna akcja zakończyła się podaniem Kalou do Joe Cole'a, który posłał piłkę w prawy dolny róg bramki. Futbolówka prześlizgnęła się jeszcze po rękawicy Hennessey'a, ale nie zdołał on zapobiec utracie gola.
Trzy minut później nastąpił moment, na który czekało wielu kibiców Chelsea - w miejsce Anelki wszedł osławiony Gael Kakuta. Wraz z Joe Colem debiutant zajął miejsce tuż za Kalou. Od tej pory The Blues grali w formacji potocznie zwanej 'choinką'.
Kilka chwil po wejściu na murawę młody Francuz pokazał, że będziemy mieli z niego wiele pożytku - jednym ruchem bez piłki oszukał dwóch rywali, ale niestety jego strzał zatrzymał się tylko na bocznej siatce.
60. minuta przyniosła drugą zmianę w drużynie przyjezdnych - Keogh zmienił Ebanksa-Blake'a.
Po 120 sekundach szansę do skompletowania hat-tricka stworzył sobie Essien. Jego strzał z około 30. metra odbił jednak bramkarz gości, a piłka, spadając przy tym na poprzeczkę, wyszła na plac gry.
68. minuta przyniosła kolejny debiut - w miejsce świetnie się dziś spisującego Maloudy pojawił się Nemanja Matic.
9 minut później byliśmy świadkami trzeciej i ostatniej zmiany w naszej ekipie - Fabio Borini zastąpił Kalou.
Do końca spotkania nic godnego uwagi już się nie wydarzyło i Carlo mógł dopisać do naszego konta kolejne trzy, jak najbardziej zasłużone punkty.