To są zawsze wspaniałe chwile, kiedy człowiek pomału przestaje wierzyć w wygraną swojej ukochanej drużyny i nagle w jednej sekundzie wszystko się odmienia, wszystko idzie w zapomnienie, liczy się tylko ta cudowna chwila. Dziś było podobnie, gdyż Florent Malouda w ostatnich sekundach meczu ze Stoke City strzelił dla nas zwycięską bramkę.
Wcześniej na listę strzelców dla gospodarzy wpisał się Abdoulaye Diagne-Faye, pokonując Petra Čecha strzałem głową. Do wyrównania jeszcze w pierwszej części spotkania doprowadził niezawodny w tym sezonie Didier Drogba.
Carlo Ancelotti w dzisiejszym meczu dał odpocząć niektórym zawodnikom po wyczerpujących pojedynkach swoich reprezentacji. Na ławce zasiedli choćby Michael Essien, Ricardo Carvalho, czy Nicolas Anelka. Natomiast od pierwszych minut zagrali Branislav Ivanović oraz Salomon Kalou.
Początek spotkania był dość wyrównany, lecz pierwszą okazję do strzelenia gola mieli podopieczni Tony'ego Pulisa. Piłkę głową źle odgrywał Branislav Ivanović, a jego błąd próbował wykorzystać James Beatty. Jego uderzenie zza pola karnego było jednak niecelne i nasz bramkarz nie musiał nawet interweniować.
Anglik chwilę później musiał zejść z boiska, a zastąpił go Ricardo Fuller. Na murawie Britannia Stadium niewiele się działo, ale interesujący może być fakt, iż Salomon Kalou został upomniany przez arbitra żółtą kartką za wybicie piłki wyrzuconej z autu przez Rory'ego Delapa. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej stał na przepisowej odległości o linii bocznej boiska, więc kara ta jest dość kontrowersyjna.
Tuż po pół godzinie gry na prowadzenie wyszli gospodarze za sprawą bramki Abdoulaye'a Diagne-Faye. Wszystko rozpoczęło się od wrzutki z boku boiska Glenna Whelana. Piłka po jego dośrodkowaniu zawiesiła się na 15 metrze od bramki Petra Čecha, który niepotrzebnie z niej wyszedł i stojąc na około siódmym metrze został pokonany przez senegalskiego piłkarza.
To nie był udany początek i Carlo Ancelotti nie wyglądał na szczęśliwego, gestykulując do swoich zawodników z linii bocznej . Na drugim krańcu boiska z urazem zmagał się Thomas Sorensen, ktory na pięć minut przed przerwą został zmieniony przez Steve'a Simonsena.
Golkiper Stoke szybko musiał wyjmować piłkę z siatki, po tym jak drogę do niej znalazł Didier Drogba. 31-latek dostał świetną prostopadłą piłkę od Franka Lamparda, umiejętnie się zastawił i wyszedł na czystą pozycję, po czym huknął jak z armaty obok bezradnego Simonsena. To było czwarte trafienie Drogby w tym sezonie.
Pierwsza połowa spotkania została przedłużona aż o osiem minut, ale wynik już do końca się nie zmienił i obie ekipy schodziły do szatni z remisem. W drugiej odsłonie Carlo Ancelotti nie dokonał żadnych zmian, a my zaczynaliśmy walkę o trzy punkty.
Od początku przeważaliśmy, ale mieliśmy problemy ze stworzeniem sobie dogodnej sytuacji. Nasz włoski szkoleniowiec widząc co się dzieje, posłał na plac boju swoje superbronie, Michaela Essiena i Nicolasa Anelkę, którzy zastąpili Michaela Ballacka i Salomona Kalou.
Po tych zmianach The Blues zaczęli jeszcze bardziej atakować, ale nie mogli się przedrzeć przez szyki obronne rywala. Strzelać na bramkę Stoke próbowali José Bosingwa, Didier Drogba i Michael Essien, ale wszystkie ich uderzenie były niecelne albo odbijały się od zawodników gospodarzy.
Potem najlepsze okazje do zdobycia gola miał Didier Drogba. W jednej sytuacji przyjął piłkę na klatkę piersiową na 5 metrze od bramki Simonsena i posłał ją w kierunku posterunku bramkarza przeciwnika, ale futbolówkę w ostatniej chwili wybił Faye. Napastnik później próbował zaskoczyć Simonsena strzałem z rzutu wolnego, ale ten skutecznie interweniował.
Minuty płynęły nieubłaganie, a Carlo Ancelotti posłał na boisko kolejnego piłkarza, Juliano Bellettiego, który wszedł za John Obi Mikela. My jednak cały czas biliśmy głową w mur, gdyż zawodnicy Stoke zatrzymywali każde nasze uderzenie.
Gdy niektórzy godzili się już z podziałem punktów, zwycięską bramkę dla Chelsea zdobył Florent Malouda, który dostał podanie od Nicolasa Anelki i technicznym strzałem wpakował piłkę do siatki. Obrońcy Stoke tylko spuścili głowy w dół, podczas gdy w obozie londyńczyków zapanowała prawdziwa euforia.
To piąta wygrana zespołu ze Stamford Bridge w tych rozgrywkach i już kolejna, która przybliża nas do zawału serca. Najważniejsze jednak, że piłkarze po raz kolejny pokazali ducha walki i nie poddawali się do ostatnich minut. Brawo, Chelsea!
***
Stoke (5-3-2): Sorensen (Simonsen 40), Wilkinson, Shawcross, Abdoulaye Faye (c), Huth, Collins; Delap, Whitehead, Whelan; Beattie (Fuller 11), Kitson (Tuncay 65).
Gole: Faye 32
Kartki: Delap 58, Wilkinson 76
Chelsea (4-4-2 diamond): Cech; Bosingwa, Ivanovic, Terry (c), A Cole; Mikel (Belletti 82), Ballack (Essien 64), Malouda, Lampard; Kalou (Anelka 63), Drogba.
Gole: Drogba 45+2, Malouda 90+4
Kartki: Kalou 16, Terry 45+5, A Cole 52.