
To był dobry debiut na ławce trenerskiej Chelsea Carlo Ancelottiego i jeszcze lepszy nowego nabytku The Blues, Daniela Sturridge'a, który dziś wspólnie z Frankiem Lampardem dał nam zwycięstwo 2:0 nad Seattle Sounders.
Na murawę wypełnionego po brzegi stadionu, włoski szkoleniowiec wydelegował bardzo silną jedenastkę. Od pierwszych minut zagrał danwo nieoglądany portugalski pomocnik Deco, a swój pierwszy występ w nowych barwach zaliczył wspomniany wcześniej Daniel Sturridge.
Sam pojedynek obu ekip było dosyć wyrównany, jednak to nasi piłkarze popisali się większą skutecznością pod bramką przeciwnika i wykorzystali swoje doświadczenie.
Choć na początku spotkania to gospodarze dominowali, pierwszą okazję na zdobycie bramki miała Chelsea. W 9.minucie błąd popełnił bramkarz miejscowej drużyny, Kasey Keller, który nie potrafił skutecznie wybić futbolówki i o mały włos tego zamieszania nie wykorzystałby Nicolas Anelka, potrafiący, jak wiemy, to robić. Na szczęście dla Seattle Sounders wszysto zakończyło się pomyślnie.
Mniej szczęscią amerykańska drużyna miała już za to trzy minuty później, kiedy Daniel Sturridge przy małej pomocy pilnującego go obrońcy znalazł się sam na sam z Kellerem i posyłając piłkę w długi róg jego bramki, wyprowadził The Blues na prowadzenie.
Ekipa z Qwest Field, jakby nieco podłamana faktem utratu pierwszej bramki, dała okazję do przeprowadzania kolejnych ataków przez londyńczyków. Swoich szans nie wykorzystali jednak Nicolas Anelka i Daniel Sturridge, których wcześniej świetnie obsłużył Deco prostopadłymi podaniami.
Gospodarze zdążyli się nieco otrząsnąć i zaczęli dochodzić w końcu do głosu. W jednej z akcji pod bramką Petra Cecha, Michael Ballack sfaulował jednego z piłkarzy Sounders w okolicach 20 metra. Do piłki podszedł dobrze nam znamy Fredrik Ljungberg i przerzucając piłkę nad murem był bliski trafienia, ale świetną paradą popisał się czeski goalkeeper.
W 35. minucie gry składną akcją popisali się za to podopieczni Carlo Ancelottiego. Daniel Sturridge będac na około 20 metrze od bramki Kellera posłał prostopadłą piłkę w pole karne do wybiegającego Nicolasa Anelki. Ten, zachowując zimną krew, mądrze wycofał ją na 6 metr, gdzie był Frank Lampard, który dał drugiego gola Chelsea.

Piłkarze w niebieskch strojach spokojnie kontrolowali przebieg meczu, gdy nieoczekiwanie przed szansą na zdobycie kontaktowej bramki stanął nie kto inny jak Fredrik Ljungberg. Szwed po złym wybiciu piłki przez jednego z obrońców Chelsea znalazł się w doskonałej sytuacji, ale jego strzał zatrzymał najpierw Alex, a potem Cech.
Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie i przyjezdni schodzili do szatni z dwubramkową zaliczką.
W przerwie Carlo Ancelotti dokonał aż dziewięciu zmian. Na boisku pojawili się Hilario, Juliano Belletti, Branislav Ivanović, Ricardo Carvalho, Sam Hutchinson, Scott Sinclair, Claudio Pizarro, Andryi Shevchenko oraz Franco di Santo. Z pierwszego składu pozostali Frank Lampard i Michael Ballack, który został zmieniony przez Obi Mikela w późniejszym czasie.
Po wznowieniu drugich 45 minut spotkanie nie było już tak ciekawe i emocjonujące jak w pierwszej odsłonie gry. Chelsea nie miała już tak wielu atutów w ofensywie, a rywal chciał za wszelką cenę odrobić straty.
Okazję do tego miał Jayne King, który w 68. minucie znalazł się wpolu karnym i oddał groźny strzał na bramkę strzeżoną przez portugalskiego bramkarza. Jego silne uderzenie w porę zatrzymał jednak Ricardo Carvalho, wybijając piłkę na rzut rożny.
Kilka chwil później znów gorąco zrobiło się w polu karnym Chelsea. Hilario niefrasobliwie wybił piłkę, która odbiła się od nadbiegającego zawodnika Seattle Sounders. Szczęśliwie, powędrowała ona obok bramki.
Coraz śmielej atakujący amerykański zespół stanął przed kolejną szansą na zdobycie gola, gdy niejaki Sana Nyassi wyszedł sam na sam z naszym goalkeeperem. Piłkarz zmarnował jednak tą wyśmienitą szansę, strzelając nad poprzeczką.
W 80. minucie swoje pierwsze trafienie w Chelsea mógł zaliczyć argentyński napastnik, Franco di Santo. Z głebi pola została posłana do niego piłka, ten minął wychodzącego poza obręb pola karnego bramkarza gospodarzy i gdyby nie skuteczna interwencja obrońcy Sounders, mógłby spokojnie wpakowac futbolówkę do pustej bramki.
Nie minęły trzy minuty, a przed młodym zawodnikiem nadażyła się okazja do rewanżu za niewykorzystaną wcześniej sytuację. Tym razem Di Santo pobiegł z piłką wpadając w pole karne i będąc na około 6 metrze spróbował wpakować piłkę do siatki. Ta sztuka mu się jednak nie udała, gdyż piłka odbiła się najpierw od bramkarza, a potem od gracza Chelsea i gdy wydawało się, że Argentyńczyk jest bliski strzelenia bramki, znów w porę interweniował defensor przeciwników. Nasz snajper na pewno nie może mówić, że był to dla niego szczęśliwy dzień.
Do końcowego gwizdka żadna ze stron już nie zagroziła poważnie niczyjej bramce, a na pożegnanie ze wspaniałym obiektem w Seattle, Frank Lampard dorobił się zółtej kartki w 90 minucie gry.
Podsumowując, nie był to mecz najwyższej klasy. Piłkarze Chelsea na pewno nie są jeszcze gotowi do występów do jakich nas zdążyli przyzwyczaić, a i rywal nie był zbytnio wymagający. Na wyróżnienie w naszej drużynie zasługuje z pewnością Daniel Sturridge. W drugiej połowie aktywny był także Andryi Shevchenko, czego nie można powiedzieć o chyba najgorszym graczu tego meczu, Claudio Pizarro.
Należy cieszyć się z udanego debiutu naszego włoskiego taktyka i mieć nadzieję, że kolejne spotkania będą tylko lepsze w wykonaiu jego zespołu.