Obecnie wszyscy żyjemy meczem z Arsenalem, ale warto chyba choć na chwilę zapomnieć o londyńskich derbach i przenieść się w nieco inny świat. Świat Philippa Prosenika, o którym pewnie mało z was do tej pory słyszało...
To jednak nie kto inny jak zawodnik młodzieżowego zespołu Chelsea. Ten 16-letni obecnie austriacki napastnik, który podpisał z nami kontrakt latem ubiegłego roku, przechodząc z Austrii Wiedeń, jest wielką nadzieją swojego kraju, lecz także The Blues. Dla Prosenika pierwsze sześć miesięcy w londyńskim klubie nie były jednak najłatwiejsze. Po dobrze przepracowanym okresie przygotowawczym i strzelonych paru bramkach, przyszła kontuzja, która stanęła na drodze jego piłkarskiego rozwoju.
Reprezentant młodzieżowej kadry Austrii do lat 17 w wywiadzie dla sportnet.at opowiedział o swoim pobycie w Chelsea oraz wyjawił że jego rehabilitacja idzie po myśli. Poznajmy więc bliżej Philippa Prosenika!
---
Jest młody, utalentowany i jedną z największych nadziei austriackiej piłki. Philipp Prosenik zdradza tajemnice życia w Chelsea.
Niedługo powinien wrócić po urazie łąkotki. Pół godzinny jogging w wodzie, 60-minutowa sesja na ergometrze i w końcu 3/4 godziny poświęcone w komorze tlenowej. Tak od czasu przejścia drugiej operacji wygląda jego plan zajęć.
Sama kontuzja przydarzyła się podczas sesji treningowej z pierwszą drużyną, a głównym winowajcą był sam Michael Essien. „Natychmiast przeprosił″ przyznaje Philipp.
CIĘŻKIE POCZĄTKI
Angielska twardość nie jest pustym zwrotem i mierzący 188 cm wzrostu piłkarz dowiedział się tego w pierwszej części sezonu. Philipp oprócz problemów z łąkotką podczas swojego pobytu w Anglii ma już na swoim koncie wstrząs mózgu oraz przeróżne urazy kostki.
„Wciąż czuję jednak, że generalnie dobrze poszła mi gra, mówi żyjący od pół roku w Cobham. Trenerzy są ze mnie bardzo zadowoleni.″
Chociaż jego rozwój był często zakłócany przez urazy, Philipp zadomowił się „bardzo dobrze, choć na początku trudno było mi przystosować się do szybkiego tempa.″ Jeden gol główką w siedmiu spotkaniach ubiegłej jesieni to jego dotychczasowy dorobek strzelecki.
Największą konkurencją w ataku dla Philippa jest o rok starszy niejaki Marko Mitrović. „Jest w klubie rok dłużej ode mnie, ale jesteśmy całkiem do siebie podobni pod względem umiejętności.″
PRZYGOTOWUJĄC SIĘ NA ZAINTERESOWANIE MEDIÓW
Mecze rozgrywane na obiektach w Cobham rozmiarami przypominającymi poligony wojskowe musi być czymś wspaniałym.
„Każdy z naszych meczów jest nagrywany i można je zobaczyć w ChelseaTV. Ponadto, dobre i złe momenty spotkań są pokazywane dla wszystkich graczy na pięciu lub sześciu ekranach w celu analizy.″
SAM W OBCYM KRAJU
Jeśli chodzi o prywatne życie lewonożnego napastnika, temu z początku trudno było znaleźć własne miejsce w zupełnie nowym otoczeniu.
„Pierwsze dwa tygodnie były trudne. To zabawne, bo nagle uświadamiasz sobie, że jesteś zupełnie sam. Muszę jednak przyznać, że trochę fajnie nie mieć przy sobie rodziców, mówiących ci, że musisz zrobić to albo tamto″ wyznaje fan Fernando Torresa. „Bycie samotnym pozwala w pełni skupić się na własnych celach.″
BRYTYJSKI HUMOR
Po pewnej pomocy, szczególnie ze strony rodziny, która go ugościła i u której zamieszkał, Prosenik jest teraz rozeznany w Anglii. „Oni naprawdę zrobili dla mnie bardzo wiele. Jestem dla nich miły, tak jak oni w stosunku do mnie.″
Jego, można powiedzieć, przybrana matka pracuje w banku, podczas gdy ojciec, pracujący niegdyś w branży finansowej, zarabia teraz pieniądze jako autor. „Oboje mają ten ironiczny, brytyjski humor. Szczególnie ojciec, on ma taki osobliwy charakter. Z drugiej strony, nie jestem obeznany (w humorze) we wszystkim.″
Humor nie jest jednak jedyną różnicą pomiędzy jego ojczyzną, a krajem, w którym obecnie żyje. „W UK ludzie żyją w niewiarygodnej przyjaźni. Każdy jest szanowany. Reputacja sprzątacza, dajmy przykład, jest na takim samym poziomie jak trenera.″
WIELKIE GWIAZDY
Cóż, mając przy sobie Nicolasa Anelkę oraz Didiera Drogbę, jest się od kogo uczyć.
„Oni mają coś, czego nigdy przedtem nie widziałem. Oni naprawdę każdą dograną piłkę potrafią zamienić na bramkę″ mówi Philipp. „A jeśli poprosisz ich o radę, poświęcą swój czas by wszystko ci cierpliwie wyjaśnić.″
Do powrotu na boisko pozostają jeszcze dwa miesiące. Przez ten czas 'Prose' musi wykazać cierpliwość i ciężko pracować. „Sukces jest sumą małych wysiłków, powtarzanych dzień w dzień.″ Jego motto brzmi: nic za darmo'.
PRACA PO PRACY
Nie tylko sport zajmuje młodziana dzień w dzień. Jest jeszcze szkoła, a w czerwcu czekają go egzaminy. „W tej chwili codziennie dostaję prace domowe i materiały przesyłane za pośrednictwem internetu″ przyznaje uczeń. „Wszystko zaraz odsyłam.″
'CZUJĘ SIĘ PEWNIEJSZY SIEBIE'
To był jeden gol, ale jakże ważny. Dzięki niemu Prosenik głównie jako osoba na obczyźnie zrobiła krok do przodu.
„Zmieniasz się, nawet jeśli jest to coś małego. Sądzę, że stałem się bardziej pewny siebie. Nawet moja mama to zauważyła, kiedy wróciłem do domu na wakacje.″
ŻYCIE NOCNE
Jeśli tylko starcza czasu, Philipp lubi zagrać na PlayStation lub udać się na zakupy. „Londyn to piękne miasto, które tętni życiem. Nie doświadczyłem jeszcze nocnego życia, zwykle muszę być w domu nie później niż 22.30.″
Ale to nie jest zbyt ważne, ponieważ jak ten sam powiedział, jeszcze przed przyjściem do Chelsea, „Żyję dla piłki.″
Z wielu względów przypadek Prosenika jest podobny do sytuacji Marko Mitrovicia. Wysoki i potężnie zbudowany zawodnik już na początku swojej przygody z The Blues cierpiał z powodu licznych kontuzji. Nie inaczej było z Mitroviciem, którego dopadły urazy kostki, kolana oraz pachwiny i często w ciągu swoich pierwszych 12 miesięcy w klubie wypadał z drużyny. W tym sezonie już ze swoją własną rodziną w Anglii i uwolnieniem się od kontuzji prezentuje się świetnie i stał się najlepszym strzelcem młodzieżowego zespołu.
Philipp musi zachować cierpliwość, ale na pewno może się czegoś nauczyć z tej historii. Jest ekscytująca perspektywą na przyszłość i dlatego musi poczekać trochę dłużej, aby jego gwiazda zajaśniała pełnym blaskiem.