Torresowa nagonka

Torres - to nazwisko od stycznia 2011 roku codziennie pojawia się w brytyjskich mediach. Jego przyjście do Chelsea z Liverpoolu za 50 milionów funtów było raczej niespodziewane, a przez wielu jest określane jako akt desperacji ze strony Abramovicha, który koniecznie chciał wzmocnić swój klub. Czy tak się stało?
Wiem, że jestem nie pierwszym i nie ostatnim, który porusza ten temat. Pal to licho. Przyznaję też, że jestem lekko nim zmęczony. Ciągnięty w nieskończoność, z nieco zmienianą wersją niczym katastrofa smoleńska. A ja przy okazji gram samobójczego hipokrytę dorzucając swoje pięć groszy do opowieści, której zakończenia nikt jeszcze nie zna. Ale co mi tam.
Zanim w ostatniej kolejce "El Nino" strzelił swoją pierwszą bramkę trwała wielka dyskusja na temat decyzji ściągnięcia go do klubu. Różni ludzie, różne opinie. Kibice, piłkarze, trenerzy. Ze strony fanów The Blues można było dostrzec zwątpienie i brak entuzjazmu. Oczywiście jestem tutaj dość niesprawiedliwy, bo zdania były rzecz jasna podzielone. Kieruję się wyłącznie swoimi obserwacjami - głównie angielską prasą i zwykłymi rozmowami z Londyńczykami, gdyż mam to (nie)szczęscie dorabiać sobie jako barman w stolicy Wielkiej Brytanii.
Uogólniając, większość osób mówiło: "Trochę się martwię, ale myślę, że się przełamie", albo : "Zmarnowanie pieniędzy. Nie to, co Luiz.". Oczywiście z każdą kolejną upływającą minutą, ci, którzy mu kibicowali, także zaczynali odczuwać poirytowanie. Aż tu nagle: BUM! Po ponad 700 minutach bez bramki, Torres strzela upragnionego gola. Całe szczęście.
Na twarzy Hiszpana widać było prawdziwą radość i zadowolenie. Jakby wielki ciężar został zrzucony. I nie ma co się dziwić, bo wielka presja ciążyła na tym wciąż jeszcze młodym chłopaku. A co się wtedy stało z tymi samymi osobami i gazetami, które wyrażały różne opinie na jego temat? Prawie całkowicie się zjednoczyły. Zarówno ci, którzy byli sceptyczni, jak i ci z nadziejami, poczuli wielką ulgę i wszyscy, jak jeden mąż powtarzają: "Teraz już będzie tylko lepiej".
Mnie osobiście bardzo podoba się zmiana stanu rzeczy po pierwszej bramce Torresa. Nie tylko kibice, ale trener, koledzy z drużyny, czy inni ludzie mocno związani ze sportem wypowiadają się, że "Teraz przyjdzie jego czas", o czym na każdym kroku możemy przeczytać w prasie i Internecie. I wiecie co? Oby tak dalej. Bardzo cieszy mnie rozwój tej sytuacji. Mam nadzieję, że wszyscy będą stać murem za 27-latkiem przez cały czas, kibicując mu i wspierając go, bo naprawdę tego potrzebuje. Pamiętajcie, że teraz nie ma co psioczyć. Nawet jak znowu się zatrzyma (tfu!) i nie strzeli żadnej bramki do końca sezonu, to miejcie nadzieję i wspierajcie go. Ja i tak uważam, że pora skończyć ze wszelkimi narzekaniami. Trzeba cieszyć się z faktu, że mamy w drużynie jednego z najlepszych napastników na świecie. A prawdziwie osądzać będzie go można dopiero w przyszłym sezonie.
Panie, Panowie - bądźcie wyrozumiali i dajcie mu jeszcze trochę czasu.
Źródło : własne
Aby dodać komentarz musisz się zalogować !
Każdy tylko krytykuje czyjąś pracę, ale jak przyjdzie co do czego, to sami do pracy się nie kwapicie...
@ Adrian zgadzam się, ale Carlo na pewno postawi ze Spursami na Torresa zamiast Drogby i to jest chyba błąd.
ja mam tylko nadzieję, że Ancelotti od razu nie wpadnie w euforię i nie wystawi Torresa razem z Drogbą na derby ze Spurs. Tych 2 ze sobą grać nie umie, przynajmniej jeszcze, więc to nie ma sensu, a nie warto poświęcać walki o majstra, tylko dlatego, że wielki El Nino wbiła bramkę najsłabszej obronie w lidze
a co jest nie tak z tym felietonem ? Niezbyt długi , dobrze się czyta, zwięźle i na temat. Mnie nie potrzeba niczego więcej :)
@Nossinio19 a mozna prosic o jakis link do twojego felietonu ?
Jest Spoko ten felieton.
Mi tam felieton pasuje.
Krytykuj otwarcie, chętnie wysłucham :)
Dam Ci taką radę. Poczytaj trochę o pisaniu felietonów zanim wrzucisz to na stronę...
Teraz będzie trudny mecz. Spurs jak przerają mogą się żegnac z LM.A jak my przegramy to sie zegnamy z mistrzem.Dobrze by było jakby Torres strzelił. Trzymajmy kciuki :D
Luiz się szybciej zaaklimatyzował a Torres przeniósł się z klubu który gra inną taktyką w ataku.Torres na razie zawodzi mimo tego ze strzelił ostatnio bramkę.W Liverpoolu taktyka była pod niego, a u nas tak nie jest. Podobnie było z C.Ronaldo przeszedł z MU do Realu i od razu w pierwszym sezonie nie grał tak jak to było w MU. Ale teraz się rozkręca. El-Nino zawodzi ale nie osądzajmy go tak jakby grał w niebieskich barwach od 4 lat. Strzelił bramkę i to jest najważniejsze. David Luiz wkomponował się szybciej byc moze za to ze miał tu swoich rodaków ( Alexa i Ramiresa ). Przydałby się gol Fernando w jakimś ważnym meczu (np. ze Spurs lub ManU ) wtedy zamknął by wszystkim usta. To moje skromne zdanie. :D
Pewnie, że masz rację. Taki urok futbolu, taki urok wymagań w środowisku światowej piłki :) wokół Torresa stworzyła się nieco inna, specyficzna atmosfera. Trzeba patrzeć krytycznie, wytykać błędy, ale wciąż patrzeć na przyszły sezon. Ten się nie zakończył i jest niesłychanie ważny, ale sama persona jako Torres w pełnym świetle zaprezentuje się dopiero później. Start spalił
Nie piję do Cibie, jeśli to Ty jesteś autorem tego tekstu. Chodzi mi tylko o to, że większość osób z każdego błędu go rozgrzesza zrzucając winę na zbyt krótki czas adaptacyjny. Oceniać można ale powiedź tylko coś negatywnego to zaraz \"fanboje\" Cię zjedzą.
Oj, obu można oceniać już teraz. Luiz wygrywa w tej dwójkowej bitwie bezapelacyjnie. Nie poddałem się w tym tekście ocenie Torresa, bo każdy może to zrobić i większość spojrzałaby na to negatywnie, w szczególności w porównaniu z własnie Luizem. Torres jest z nami, czy to się komuś podoba czy nie. Jest oceniany jak kazdy piłkarz na świecie, za kazdy kolejny mecz. Jest w trudnej pozycji, a wielu kibiców do momentu strzelenia bramki potrafiło tylko narzekać. A nie tędy droga, nawet, gdy nie błyszczy.
Dlaczego Torresa można oceniać dopiero po następnym sezonie a Luiza można już teraz? Dlaczego Torres potrzebuje czasu na oswojenie się z klubem a Luiz zrobił to w 2 mecze? Tym komentarzem nie mam na celu udowodnić jak słaby jest Torres, bo wg mnie każdy zasługuje na na kilka miesięcy, żeby się zgrać. Chcę uzyskać odpowiedz na pierwsze pytanie. Czy Luiza można oceniać już teraz tylko dlatego, że gra dobrze? A Torresa nie można, bo gra źle? Uważam, że taka sytuacja wynika z wygodnego podejścia większości fanów Chelsea, którzy potrafią zaakceptować tylko pozytywne aspekty naszej gry a nie dopuszczają do siebie tych złych.





Cahill i Luiz wracają do treningów!

Chelsea
Chelsea

Krytyka jest pomocna, ale taka, która ma swoje poparcie dobrym argumentem. :)