Integralna część składu, która bardzo pomogła w wywalczeniu dwóch tytułów mistrzowskich. Przez dwa ostatnie sezony występy Ricardo uległy jeszcze większej poprawie i w sezonie 2007/08 został wybrany Graczem Roku w plebiscycie, w którym głosy oddawać mogli gracze występujący na co dzień w lidze angielskiej.
Gra Ricardo może imponować jeszcze bardziej zważając na fakt, że przez dwa ostatnie lata jego partner ze środku obrony, John Terry, nękany był przez różnego rodzaju kontuzje. Ostatni sezon był dla Riccy’ego niezwykły jako, iż po raz pierwszy od pięciu lat musiał obejść się bez trofeum.
Carvalho był częścią wielkiego portugalskiego kontyngentu, który przybył do Chelsea wraz z José Mourinho przed sezonem 2004/05. Klub na gwałt potrzebował świetnego środkowego obrońcy po tym, jak z klubu odszedł Marcel Desailly. Nowy menadżer nie zastanawiał się długo i poprosił o fundusze na osobę świetnie sobie znaną.
Nasz nowy nabytek był już znany całemu światu jako, iż w poprzednich latach sięgał z FC Porto po krajowe tytuły oraz Ligę Mistrzów, a po Euro 2004 wybrano go do najlepszej XI turnieju.
Obrońca ten zaczynał swą karierę w klubie o nazwie Leca, skąd przeniósł się do Porto. Miało to jednak miejsce gdy był jeszcze nastolatkiem, naturalną więc koleją rzeczy były wypożyczenia – najpierw do Vitórii Setubal, a następnie do Alverci. Kiedy jednak podstawowy obrońca Smoków, Jorge Costa został wypożyczony do Charltonu Ricardo stanął przed wielką szansą.
Carvalho zagrał po 90 minut we wszystkich spotkaniach Ligi Mistrzów w sezonie, w którym Porto zdobyło to trofeum, a w reprezentacji, podczas Euro 2004, zajął miejsce Fernando Couto. Portugalia dotarła aż do finału tego turnieju. Ten wspaniały rok uwieńczono przyznaniem Riccy’emu nagrody dla Najlepszego Obrońcy.
To, w jaki zaadoptował się do Premier League i stał się wręcz niezastąpiony dla naszego klubu potwierdziło jego nieprzeciętne umiejętności. Zawodnik ten kosztował nas £19.85 mln.
Złamanie palca spowodowało dwa miesiące rozbratu z futbolem w sezonie 2004/05, jednak Ricardo zdołał wykurować się na finał Carling Cup i końcową część sezonu, w którym po 50 latach odzyskaliśmy mistrzowski tytuł.
Kolejny sezon rozpoczął się od narzekań zawodnika na brak miejsca w podstawowym składzie. Mourinho szybko zareagował i po publicznym skrytykowaniu zawodnika przywrócił go do pierwszej XI.
Jak wielu z naszych graczy, Ricardo wziął udział w Mistrzostwach Świata, które w 2006 roku odbyły się w Niemczech. Nie miał jednak udziału w sprzeczce, która doprowadziła do pamiętnego wykluczenia z gry Wayne’a Rooney’a za bezmyślne kopnięcie rywala w krocze.
Po odejściu z klubu Williama Gallasa postawa Chelsea w jeszcze większym stopniu zależała od Ricardo, któremu z powodu kontuzji nie mogli pomóc ani John Terry, ani Petr Cech. Środkowy obrońca wywiązywał się ze swych obowiązków wzorowo aż do momentu, gdy i on z powodu urazu musiał obserwować mecze z wysokości trybun.
O Euro 2008 nasz obrońca chciałby jak najszybciej zapomnieć ponieważ jego zespół odpadł już w ćwierćfinale. Od początku sezonu 2008/09 Ricardo mógł współpracować w Chelsea z trenerem, którego znał z reprezentacji.