Wielu kojarzy znanego dziennikarza BBC Johna Macintyre`a z filmami dokumentalnymi poświęconymi Headhunters, w których porusza sprawy rasizmu na stadionach. Główną postacią był Jason Mariner, który ostatecznie został skazany na 6 lat pozbawienia wolności. To było zalążkiem naszego spotkania. Idąc na spotkanie z jednym z członków grupy Headhunters byłem przekonany, że już wcześniej mieliśmy okazję się spotkać. Po pierwszych minutach rozmowy z Jasonem stało się jasne, że jego historia jest znacznie obszerniejsza niż mój rozdział książki, który miałem mu poświęcić. Jason był ofiarą medialnej nagonki na kinoli, ale jak sam zapewnia, nie dał się złamać systemowi. Teraz, wreszcie wolny, chce przedstawić swoje kibicowskie życie w książce, przelewając na papier swoje stadionowe doświadczenie i historie. Gdy się spotkaliśmy Jason był już na etapie poszukiwania wydawcy książki. Urodzony w 1967 roku Jason zaczynał od pracy przy produkcji dywanów, obecnie jest przedstawicielem handlowym. Jest zaręczony i próbując odetchnąć od ciężkiego życia udzielił mi tego wywiadu.
- Jaka była najbardziej legendarna walka lub zamieszki jakich brała udział twoja ekipa ?
- Powiedziałbym, że Sheffield United na Camden Town, ale to już historia którą wszyscy doskonale znamy. Ja natomiast chciałbym wspomnieć o Brugii w 95 roku Chelsea grała tam w ćwierćfinale Pucharu Zdobywców Pucharów. Pojechało tam bardzo dużo naszych kibiców, w końcu to już po drugiej stronie Kanału La Manche.Wtedy deportowano na Wyspy największa ilość kibiców w historii! Na tydzień przed meczem wydrukowaliśmy sobie 400 dodatkowych biletów, a były to najłatwiejsze wejściówki do podrobienia zwykły niebieski kawałek papieru. Tak więc przed meczem belgijska policja zaczęła zawijać po kolei naszych kibiców na mieście, nie patrząc na to, czy ktoś ma bilet na mecz, czy nie. Wsadzali nas do suk, zakładali plastikowe kajdanki i odwozili do jakiś magazynów było ogrodzenie i polewaczki z wodą. Nas przywieziono jako jednych z pierwszych, a 3-4 godziny później było nas tam już z 500-600 osób. Jak mówiłem, zwozili tam wszystkich napotkanych kibiców Chelsea. W pewnym momencie wrzucili nam jakiegoś starszego kibica, widać było, że psy się nad nim znęcały. W międzyczasie wielu z nas poprzecinało i poprzeplatało te plastikowe kajdanki. Każdy z nas myślał „dość tego”. Nagle uniósł się krzyk i wszyscy zaczęliśmy śpiewać „We are the famous Chelsea, the famous Chelsea…”, po czym każdy z nas uniósł ręce i zaczął klaskać. Psy były totalnie zaskoczone i przerażone. Wiedzieli, że teraz będziemy chcieli dobrać im się do dup. Momentalnie zaczęli lać nas wodą z armatki, ale zaraz znalazł się typ, który zakręcił wodę! Do dziś się śmieję, przypominając sobie minę dowódcy policji. Momentalnie zaczęliśmy szturm na psów, a ci w popłochu uciekali. Warto zaznaczyć, że w tym dymie nie brali udziału tylko kibole z naszej bandy, ale także wielu spokojniejszych kibiców. I nie miało dla nich znaczenia, że nigdy wcześniej się nie bili, liczyło się tylko to, by dopaść tych katów, którzy jeszcze kilka minut temu się nad nami znęcali. Kiedy wreszcie wyszliśmy, na zewnątrz tej hali pomyślałem sobie, że „w jedności siła”. To było jka w filmie „The great escape”. Pare słów o wspomnianym meczu Camden Town z Sheffield United. United przyjechali dobrą liczbą, my zresztą też. Wydawało im się, że tego dnia nie będzie na nich mocnych. A jednak! Oni byli bandą, lecz my mieliśmy te pieprzone rakietnice, gaz łzawiący i resztę sprzętu. Generalnie ich błędem było to, że wpadli do pubu, w którym my siedzieliśmy. Ale dość już powiedziałem…
- jak ważną rolę odgrywa dla Ciebie alkohol i narkotyki? Miałeś z tym jakieś doświadczenia ?
- Dragi są nie dla mnie, wiec nie ma o czym mówić. Natomiast zbyt dużo alkoholu może prowadzić do niebezpiecznych zdarzeń. Kiedyś graliśmy z Leicester, oni wtedy lecieli z ligi. Wszyscy od nas poszli na mecz, a nasza 27 osobowa grupka poszła szukać przygód na mieście. Mijaliśmy wtedy innych kibiców Lisów załamanych spadkiem z ligi, i wtedy pomyślałem „Kurwa, oni kochają swoją drużynę, tak jak ja kocham moją”. Widać było, że byli wściekli. Mimo, że byliśmy wtedy najlepszą bandą na wyspach to nigdy nie lekceważyliśmy drugiej strony, ale tym razem pozwoliliśmy sobie na spacer wśród wrogów. W końcu naprzeciw naszej 27- osobowej grupce wyszła 100- osobowa banda Leicester. „No to się dorobiliśmy” pomyślałem , i gdy się zaczęliśmy wycofywać, okazało się, że jest za nami jeszcze ze 15o lads Lisów! Byliśmy w potrzasku. Ledwie powiedziałem „kurwa”, a już policja zaczęła zjeżdżać zewsząd. Zwialiśmy na stację z bliźniakami i jeszcze paru chłopaków. Chwile potem staliśmy z nimi oko w oko. Wszystko skończyło się dla nas dobrze, ale mogło być naprawdę źle. Całe to zamieszanie spowodowane było właśnie alkoholem.
- Jacy kibice byli dla Ciebie największymi świrami i wariatami, z którymi się spotkałeś ?
- Musze powiedzieć, że Polacy. Wszyscy kibice z Europy Wschodniej są za nami o jakieś 10-15 lat. I tak samo jak nienawidzą angoli, tak bardzo się na nas zapatrują, w kwestii hools. W 1993 roku graliśmy z Polakami w Poznaniu. Byłem wtedy hotelu 8:30 rano, a tu kumpel wali do drzwi i się drze „Już tu są” Pytam się „Kto” Daj mi spokój, kładę się spać”. „Polacy”! „Polacy tu przyszli”. Spojrzałem na zegarek była 8:30. „Co Ty mówisz człowieku?” „Kurwa, jest tu ponad 300 polskich kinoli!”. Nie wierzyłem, żeby mogło być ich aż tylu. I faktycznie było ich „tylko” 150. „Kurwa, o 8:30 rano zachciało im się bić?”. Pewnie całą noc chlali tą swoją wódkę, to teraz we łbach im się zagotowało”. W hallu tego hotelu było jeszcze sporo naszych kibiców, którzy ciągle pili, i do nich pultami się miejscowi. Jednak jak tylko zebraliśmy wszystkich śpiących chłopaków, to przegoniliśmy Polaków daleko za hotel.
- Twoja banda ciągle jest jeszcze aktywna ?
- Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie. Przez ten film BBC siedziałem 6 lat w kryminale, o czym zresztą przeczytasz w mojej książce i nie chcę mówić, jak teraz wyglądają headhunters. Wiem, że jest sporo nowych chłopaków, ale mimo wszystko nie sądzę, żeby Ci nowi mogli nam dorównać za naszych najlepszych lat. My starzy chcemy, żeby historia Headhunters pozostała tylko legendą, tą najlepszą legendą. Wracając do Twojego pytania, czy ciągle działamy. Ostatni mecz z Leeds-Chelsea, tam tez byliśmy. Ludzie z Leeds zrobili pokazówkę w czasie meczu, a potem dostali konkretny łomot. Tak więc mimo upływu lat zdarza się nam pokazać co nieco. I t działa nie tylko w Chelsea, ale we wszystkich ekipach w Anglii. Ciężko nam bez tego żyć, wszyscy jesteśmy uzależnieni od meczów i całej tej kibicowskiej otoczki.
- Jak możesz opisać obecną sytuację kibiców? Można to jakoś porównać z przeszłością, i czy ciągle zmiany są nieuniknione ?
- Dla mnie to już nigdy nie będzie tak samo. Teraz masz kamery, monitoring, nagrywają każdy twój ruch. Wracasz do domu, myślisz, że już po wszystkim, a potem się okazuje, że gliniarze mają wszystko na taśmie. Są komórki, czy Internet. Umawiając się z innymi kibicami nigdy nie masz pewności, ze twoja rozmowa przez komórkę nie jest podsłuchiwana na komendzie.
- Skąd pochodzi nazwa Headhunters, i jak długo jesteś związany z tą grupa ?
- Nie wiem skąd się wzięła nazwa HH. Na początku lat 80-tych wszystkie ekipy miały jakoś się nazywały, podobnie rzecz się miała z kibicami Chelsea. Ale nie powiem kto wymyślił ta nazwę, po prostu sam tego nie wiem. To musiało być jakoś w roku 1984, ale nikt z nas nigdy nie mówił „Jestem z headhunters”. Nie, to po prostu media wylansowały tą nazwę, i nie ma podziału, że ten kibic jest z HH, a tamten już nie.
- 5 topowych ekip na dzisiaj ?
- Ciężko powiedzieć, bo miałem kilka lat przerwy, przez co nie brałem udziału w życiu kibica. Generalnie uważam, że obecnie każdy może pojechać z każdym Ktoś może mieć swój dzień. Ostatnio słyszałem, że Cardiff pojechało w 1000 osób na Wolves. To naprawdę wspaniałe, że mogli zebrać się taką ekipą. Tyle, że parę tygodni później Walia grała z Anglią w kwalifikacjach do Mistrzostw Świata . I gdzie oni wtedy byli? Ktoś mówił, że imprezowali wtedy w Liverpoolu. Szkoda tylko, że mecz był na Old Traford w Manchesterze. Za naszych czasów mieliśmy stały skład 500-600 osób, co tydzień Ci sami ludzie, te same twarze. Teraz gdzieś się zbierze 30 osób i już się uważają za kozaków. Wszystko zależy od dnia, teraz każdy może pobić każdego, nikogo nie można lekceważyć.
- 5 topowych ekip w historii ?
- Bez wątpienia Tottenham i West Ham w latach 80-tych. Podobnie Millwall zawsze byli i będą mocni. Widziałem na filmie jak Millwall grała z Birmingham i pokazali 56-letniego faceta kopiącego konia, a obok niego zgraja 14-latków. Maja olbrzymi potencjał. Na północy najlepszy jest Middlesborough. A prywatnie wysoko cenię Wolverhamton Wanderers.
- Który stadion lubisz najmniej, a który najbardziej ?
- Jest kilka takich stadionów, których bardzo nie lubię. Nigdy nie zapomnę Carlise. Jechaliśmy tam 9 godzin, wracaliśmy 38 a mecz był na 0-0. Stare dobre czasy. Kolejne miejsce, gdzie nie lubię jeździć to Grimsby, bo tam strasznie śmierdzi rybami. Są tam tysiące ryb i straszny smród. Natomiast kiedyś bardzo lubiłem mecze na Wembley, a obecnie to oczywiście stadion Stamford Bridge, dla mnie centrum wszechświata.
- Jaki styl ubierania preferujesz ?
- Lubię eleganckie ciuchy Boss, Prada, Armani itp. Ale najlepsze rzeczy są z Levi sta Prest, buty Fred Perry czy kurtki Harringtona. Z tymi ciuchami wracają wspomnienia. A najgorzej to się ubiera Hickie`s (Steven Hickmott, znana osobowość na Chelsea), jest dobrym kumplem, ale nie wyrabiam z tym jego Dr.Martenem. ma te same ciuchy od 338 lat! Mówię mu, żeby wreszcie wydał parę funtów na cos porządnego, a on ciagle męczy tego Dr.Martena. Lubie także ubrania z kolekcji Lyle&Scott, Taqcchini, Fila, czy Lacoste. To już takie klasyki gatunku. - Czy dzisiejsi zawodowi piłkarze mogą wciąż liczyć na jakiś szacunek ze strony kibiców ?
- Nie wydaje mi się, żeby te „skórokopy” doceniały wysiłek kibiców, setki tysięcy kilometrów, dni czy funtów, które kibic jest w stanie poświęcić, żeby obejrzeć mecz swojej drużyny. Wiadomo, że piłkarz dziś jest tu, jutro będzie tam, w zależności gdzie mu więcej zapłacą. Są jednak piłkarze, którzy zasługują na szacunek kibiców Zola, Vieira, czy DiCanio. Wkurwia mnie tez to, ze na Wyspach gra tylu piłkarzy z zagranicy, przez co nasi młodzi piłkarze nie mają szans zagrać w Premiership i się rozwijać. Trzeba im wreszcie dać szansę.
- Są wobec tego piłkarze bądź trenerzy, których nie lubisz ?
- Wśród piłkarzy to oczywiście Diego Maradona. Na Mistrzostwach Świata w Meksyku strzelił nam bramkę ręką. Do dziś nie ma odwagi przyznać się i powiedzieć „Ok, oszukałem i dzięki temu wygraliśmy Mundial”. Trzeba uczciwie przyznać, że był światowej klasy piłkarzem, ale po tej bramce ręką bardzo mi podpadł. A wśród trenerów największym dupkiem jest Jack Carlton. Podjął się pracy z reprezentacją Irlandii, a to przecież człowiek, który po mistrzostwach w 1966 roku był bohaterem wszystkich Anglików od najstarszych do najmłodszych. A teraz nagle prowadzi Irlandczyków, i w wywiadzie używa słowa słowa „my” mówiąc o Irlandii. Dla mnie to żałosne.
- Wśród kibiców zawsze krążą różne śmieszne historie, czy możesz nam jakąś zabawną sytuację przytoczyć ?
- pamiętam sędziego, który skazywał mnie na 6 lat więzienia, co wg mnie było bardzo śmieszne. Zabawna historią był też nasz wyjazd do Sunderlandu. To była środa wieczór, półfinał Milk Cup. Było nas 8000-10000 osób, zbiórkę mieliśmy na Gateshead. To daleka droga z Londynu, więc w czasie drogi wszyscy nieźle piliśmy. Gdy dojechaliśmy do Sunderlandu, wszyscy byliśmy nieźle najebani. Kiedy schodziliśmy do metra jeden z chłopaków od nas z autokaru Odbball przewrócił się i uderzył głową o ziemię. Był tak pijany, że stracił przytomność. Hickeyspojrzał na niego i na mnie i kazał mi go odprowadzić do autokaru. „Nie przyjechaliśmy tu na imprezę, tylko na wojnę!”. No więc zostawiliśmy biedaka w autokarze, a sami pojechaliśmy na stadion. Dużo się działo na tym meczu, i na trybunach i na boisku. Chelsea przegrała 0-2. Wróciliśmy do autokarów, byliśmy już na autostrzadzie w drodze do Londynu. A tu nagle budzi się Odbball, pytam się go „jak się czujesz stary?”. „W porządku, daleko jeszcze do Sunderlandu?”. Wszyscy mieliśmy z niego niezła polewkę resztę drogi. „człowieku, dojeżdżamy już prawie do domu, 132 naszych aresztowanych, mecz w dupe 0-2, a Ty wszystko przespałeś”
- Jak odbierasz coraz większą komercjalizację futbolu? Nowoczesne stadiony, wielkie pieniądze…czy piłka wciąż jest dla kibiców ?
- stadiony są coraz ładniejsze i lepsze. Szkoda tylko, że ceny biletów są dla większości kibiców po prostu za wysokie. A jak ktoś płaci 1000 funtów za sezon, a potem przychodzi do niego ochroniarz co bierze 3 funty za godzinę i mówi, że tu nie możesz palić. To jest nienormalne. Na tych stadionach możesz już kupić wszystko, zjeść, wypić a nie możesz sobie obejrzeć meczu z fajką. Brakuje mi tez dawnej atmosfery na meczach. Zanim dostałem zakaz, żaden steward nie mówił mi, że mam usiąść, czy zrobić to, czy tamto. Oglądałeś mecz, śpiewałeś, klaskałeś, robiłeś wszystko, co na kibica przystało. A teraz? Wszystko minęło, skończyła się atmosfera, na trybunach ciężko znaleźć kogoś z niższych warstw społecznych. Teraz ba stadionie częściej widzisz turystę z Azji, czy jakiegoś snoba, niż prawdziwego kibica. Wg mnie to nie porządku, że stadiony odwracają się od prawdziwych fanów, którzy przychodzili na mecze dopingować swoją drużynę, odreagować ciężki dzień, wyżyć się. Więc po co to wszystko?
- Coraz częstszym zjawiskiem na trybunach jest rasizm zarówno w odniesieniu do klubów jak i reprezentacji…
- Ja rasistą nie jestem, mam kumpli, którzy są czarni. Oni czasami śmieją się z tego całego zamieszania związanego z rasizmem. Ktoś tam mówi, że na Chelsea chodzą ludzie z Combat 18 – to BZDURA. Pewnie może ktoś, kto popiera Combat 18 chodzi na nasze mecze, ale co z tego? Generalnie Chelsea jako klub nie jest klubem rasistów. Chcecie nas nazywac headhunters? Dobrze, ale nie mieszajcie nas z Combat 18, ani z innymi ugrupowaniami. Jasne? Ci ,co tak krzyczą o rasizmie, powinni przejść się na wschodnie przedmieścia, gdzie połowa chłopaków kopiących w piłkę to goście spoza Anglii, z każdej części świata. Wiec gdzie ma się wychować ten rasizm? To co mnie wkurwia, to nasi piłkarze, którzy nie są dumni z tego, że są Anglikami. My, na meczach piłki, czy rugby, jak śpiewamy nasz hymn, to jesteśmy najbardziej dumnymi ludźmi na świecie. A piłkarze chyba nie znają słów naszego hymnu, bo w ogóle go nie śpiewają. Dla mnie to chore, trzeba być dumnym z kraju, czy miejsca pochodzenia.
- Jakie masz spojrzenie na zakazy stadionowe ?
- Ja dostałem 20-letni zakaz stadionowy największy ze wszystkich. Największy okres zakazu to 10 lat i taki chciał mi wlepić sędzia. Teraz zostało mi już tylko 8 lat. I przez te 8 lat, za każdym razem, gdy Anglia bądź Chelsea gra poza Wyspami, 5 dni przed meczem muszę na policję zanieść swój paszport. W dniu meczu muszę się stawić na komisariacie i podpisać papier. Jak wiesz, jestem przedsiębiorcom handlowym, działam w wielu miastach, a tego jednego dnia nie mogę pracować, bo muszę siedzieć w Londynie. Dam ci prosty przykład: wchodzę na komisariat , a glina do mnie rzuca: „O proszę, słynny Jason marines ”, „Bardzo zabawne” mówię „Nie jeździsz już za Chelsea”, „Nie jeżdżę, bo mam zakaz, dlatego tu jestem”, „Ale chyba nie ma potrzeby, żebyś za każdym razem tu przychodził, nie?”, „Powiem ci coś, ja muszę za każdym razem tu przychodzić i podpisywać tą listę. A taki pedofil, czy inny zboczeniec jest tylko odnotowywany jako przestępca seksualny i może sobie robić co chce i kiedy chce. Więc cos tu jest nie tak…” Gdybym mógł, to walczyłbym o swoje Prawa Człowieka, bo to nie jest normalne, że jesteśmy traktowani gorzej od jakiś zboczeńców.
- Skąd pochodzą fani Chelsea? Czy jest to jakaś specyficzna grupa ludzi ?
- Fani Chelsea są wszędzie, nawet w Chinach. Od zawsze pamiętam, że na mecz przychodzili ludzie z każdej części miasta. W latach 80-tych, a raczej w połowie lat 80-tych mieliśmy dużo fanów na północ od Londynu, np. w hrabstwie Kent
- Czy grupa Headhunters istnieje tylko w dniu meczu, czy tez odgrywa jakąś rolę w życiu codziennym ?
- Znam wielu chłopaków, którzy nie chodzą na mecze, a biją się za Chelsea w pubach czy na ulicy. Po prostu nie potrafimy bez tego żyć. Zaczynałeś się bić w szkole, na podwórku czy na ulicy, potem zacząłeś chodzić na mecze. Jako młody chłopiec bardziej przeżywałeś grę piłkarzy, byłeś wściekły kiedy przegrywali mecz. Ale potem sobie uświadamiasz, że nie piłka jest w tym wszystkim najważniejsza. Potem, nawet gdy już nie chodzisz na mecze, to wiesz dobrze, który klub jest tym jedynym słusznym, i którego dobrego imienia musisz bronić. Im jesteś starszy tym więcej wiesz i więcej widzisz. Podejście do piłki uzależnione jest od tego ile masz lat, kim jesteś i jaki jesteś.
- Każda licząca się grupa kibiców w Anglii ma obecnie przypisaną specjalną komórkę policji, która się nimi zajmuje. Jak kibice dają sobie z tym rade ?
- Policja jest coraz przebieglejsza. Kiedyś bandą wchodzimy do pubu a tam wisi kartka: „wszystkim kibicom Chelsea i Headhunters Wesołych Świąt życzy policja Fulham”. Jak my jeździliśmy za Anglią, czy do Szwecji, czy Hiszpanii, to wysyłaliśmy kartki na komendę „Szkoda, że was tu nie ma…miło od was odpocząć… do zobaczenia itp”. Ale oczywiście policja doskonale wie, gdzie i kiedy jeździmy. Niedługo po wyjściu z więzienia, spotkałem jednego z policjantów nas rozpracowujących. Mówi „Jak się masz Jason po latach spędzonych w więzieniu? Chyba jednak nie zasłużyłeś na taka karę” „trzeba było to powiedzieć w sądzie, a nie teraz”. Potem spotkałem go an ostatnim meczu z Leeds, gdy piłem z innymi kibicami. Spytał „Jak leci?” O czym niby chciał ze mną rozmawiać? Więc mówię „Mam nadzieję, że wygramy z Leeds…”
THE END
Tekst pochodzi z książki „Top Boys” wydanej w 2005 roku
Autor: Cass Pennant
Wydawcy: John Blake Publishing Ltd.
Tłumaczenie: Niko_WAW
Fragmenty książki opublikowano za zgodą jej autora.
Wielkie podziękowania dla wydawcy TMK + Jawora, dzięki jego zgodzie mogliście przeczytać powyższy wywiad