Sześć lat temu drużyna West Hamu we wspaniałym stylu wywalczyła młodzieżowy Puchar Anglii. Z ekipy, która w decydującej rozgrywce w bilansie dwóch spotkań pokonała Coventry 9:0 oprócz Joe Cole'a w Premiership grywa tylko Michael Carrick (Tottenham). Kilku wciąż gra w drużynie Młotów, która po spadku w 2003 roku jakoś nie może przebić siś z powrotem do ekstraklasy, ale wiekszość rozproszyła się po klubach niższych klas. - Mielismy wtedy znakomity zespół, wielkie plany, marzenia-mówi 23-letni Cole. - Obiecywaliśmy sobie, że wspólnie zdobędziemy wiele trofeów. Ale jak to zwykle bywa, życie weryfikuje dążenia.
Sam Joe Cole jest tego znakomitym przykładem. Okrzyknięty wielką nadzieją angielskiego futbolu - długo przed pojawieniem się Wayne'a Rooneya - jakoś nie może przekonać do siebie kolejnych selekcjonerów reprezentacji Anglii. Równie dość opornie idzie mu zdobywanie zaufania u menedżerów Chelsea. Złośliwi twierdzą że sam sobie winien, gdyż za dużo umie!! Paradoks? Do pewnego stopnia.
David Seaman, były reprezentant Anglii mówił, że w czasie zgrupowań kadry koledzy nie bardzo chcieli uczestniczyć w gierkach sparingowych przeciwko drużynie Joe Cole'a. - Ten szczawik potrafił sobie zakpić z rywala - mówi Seaman. - Z piłką niemal przyklejoną do buta, balansem ciała wyprowadzał w pole graczy o wielkim reprezentacyjnym stażu. Kręcił ich niemiłosiernie, sadzał na murawie. Mnie też dawał się we znaki. Kpina ze starszych kolegów nie bardzo sie opłacała. Zwłaszcza że Cole jakoś nie potrafił przenieść popisów z boiska treningowego na mecze o stawkę. Selekcjoner Sven Goeran Eriksson zabrał go wprawdzie w 2002 roku na finały mistrzostw świata, ale chyba tylko po to, aby nna treningach móc ćwiczyć różne warianty w pełnym zestawie. W Japonii udało mu sie zaliczyć tylko epizod w spotkaniu ze Szwecją. Natomiast 2 lata później podczas EURO 2004 nie ruszył się nawet z ławki rezerwowych.
- Z Portugalii najbardziej zapamiętałem klimatyzowaną salę w hotelu, gdzie graliśmy w bilard, albo na komputerze - mówi Joe. - Spędziłem tam wiele czasu, aby odreagować stres. Szkoda że selekcjoner nie dal mi szansy. Czułem jednak że po wejsciu na boisko mógłbym zrobić coś dobrego dla drużyny.
POdobne uczucia towarzyszyły mu wcześniej, po przejściu do Chelsea w 2003 roku. Był on jednym z pierwszych nabytków The Blues po przejęciu władzy przez Romana Abramowicza. Ówczesny menedżer Claudio Ranieri najpierw powiedział że widzi w nim nowego Gianfranco Zolę, a potem szybko odstawił na boczny tor. Kiedy Joe zaczął się skarżyć mediom, ze Stamford Bridge wypłynęła wiadomośc, że Cole zostanie do końca sezonu wypożyczony do Spartaka Moskwy. POnieważ gra w ekstraklasie Rosji byłaby dla urodzonego i wychowanego w Londynie jak zsyłka, więcprzestał się publicznie użalać nad losem. Jose Mouriho, następca Ranieriego, po pierwszym treningu wziął Cole'a na bok i oznajmił: - Jestem pełen podziwu dla twoich umiejętności technicznych. Będziesz u mnie grał.
Szybko okazało się że wspaniałe panowanie nad piłką to za mało, aby zadowolić Mourinho. Na początku sezonu, po strzeleniu jedynego gola w spotkaniu z Liverpoolem, Cole został uznany za najlepszego gracza przez stacje Sky i oczekiwał kilku ciepłych słów od menedżera. Ten publicznie ostudził młodzieńca: - Zdobył gola, ale póżniej już mnie rozczarował, gdyż zupełnie nie angażował się w grę obronną. Musi się jeszcze sporo nauczyć.
Cztery tygodnie później w czasie meczu z West Bromwich Albion Cole ustąpił w drugiej połowie miejsca Arjenowi Robbenowi, który poprowadził Chelsea do wygranej 4:1. Ponieważ w tym meczu na drugiej flance biegał Damien Duff menedżer uznał, że wreszcie znalazł optymalne ustawienie. Dla Joe'a oznaczało to powrót na ławkę, aż do momentu kontuzji Holendra. Jednak tym razem Anglik postanowił walczyć o względy Mourinho.
Oprócz nieustannego nekania rywali dryblingiem przestał zaniedbywać - o czym mogliśmy się przekonać we wspaniałym meczu LM z Barceloną - zadania defensywne. Robben nie może teraz spać spokojnie. Z rywalizacji tych graczy o miejsce w wyjściowej jedenastce mogą wyniknąć same dobre rzeczy dla Chelsea z mistrzostwem Anglii i Pucharem Mistrzów na czele.